Mój cel - pomagać. Dlaczego?

 

Bo chcę, bo mogę, bo powinnam, bo to potrzebne, bo potrafię, bo inaczej nie umiem.
Pomoc – w potrzebie, kłopocie, konflikcie, czy sytuacji pozornie bez wyjścia - jeśli tylko mam takie możliwości (a mandat poselski je wyraźnie wzmacnia) to dla mnie oczywistość.
Nie żyjemy sami na świecie i tylko dla siebie.
Jestem katoliczką, dlatego nie postrzegam niesienia pomocy innym, jako coś wyjątkowego. Choć nie ukrywam - daje to osobistą satysfakcję i dowartościowuje mnie wewnętrznie. Ale to tylko efekt uboczny, taki ekstrabonus.  Bo wprawdzie czujemy się lepszymi ludźmi, jeśli w wyniku naszych działań ktoś poczuł się szczęśliwszy, ale przecież liczy się głównie to, że ten ktoś poczuł się szczęśliwszy.
Czyż nie?